Tajemnica grobu generała Samsonowa

2017-08-17 19:00:00 (ost. akt: 2017-08-17 14:43:11)

W sierpniu przypada kolejna rocznica bitwy pod Tannenbergiem – jednej z ważniejszych bitew I wojny światowej. Dowódca nacierającej na ówczesne Prusy Wschodnie 2 Armii Rosyjskiej „Narew”, generał Samsonow, zginął 30 sierpnia 1914 roku w lasach na północ od Nidzicy. Wokół jego śmierci oraz ostatnich chwil życia narosło wiele legend i kontrowersji. Najsłynniejszy jest oczywiście tajemniczy skarb generała. Mniej znana, lecz równie fascynująca, jest historia odnalezienia grobu Samsonowa.

Pocztówka ze zbiorów Witolda Olbrysia

Pocztówka ze zbiorów Witolda Olbrysia

Po przegranej bitwie pojawiły się w Rosji różne, mniej lub bardziej wiarygodne, relacje na temat śmierci Samsonowa. Jedna z plotek głosiła nawet, że generał przeżył i przebywa gdzieś w niemieckiej niewoli.

Z brakiem pewnych i wiarygodnych wiadomości o swoim mężu nie pogodziła się żona generała – Jelizawieta Samsonowa. Zrozpaczona kobieta w krótkim czasie doprowadziła do misji poszukiwawczej swojego męża. Już 26 września 1914 roku, na linii frontu w okolicach Przasnysza, pojawił się znany rosyjski polityk, prezes Rosyjskiego Czerwonego Krzyża, Aleksander Guczkow i przekazał stronie niemieckiej list Elżbiety Samsonowej, w którym prosiła o odszukanie grobu jej męża.

Ze względu na prowadzone wówczas walki i tajemnicę wojskową Niemcy nie pozwolili Guczkowowi spenetrować lasów w okolicach Wielbarka, gdyż znajdowały się bezpośrednio przy linii frontu.

Żona, która nie daje za wygraną

Wdowa nie pogodziła się z fiaskiem misji Guczkowa i postanowiła, że sama pojedzie do Niemiec, by odnaleźć grób męża. Było to karkołomne i trudne zadanie. Rosja prowadziła wojnę z Niemcami. Mimo zwycięstwa pod Tannenbergiem, pogranicze Prus Wschodnich już jesienią 1914 roku nękane było ponownymi najazdami kozaków. W naszym regionie doszło do walk m.in. w połowie listopada w okolicach Nidzicy oraz Sarnowa.

Polegli z tego okresu zostali pochowani np. na cmentarzach wojennych w Kanigowie, Kozłowie, Zakrzewie i kilku innych miejscach. Co więcej, na przełomie listopada i grudnia tereny wokół Wielbarka zostały zajęte na ponad miesiąc przez Rosjan.

Żołnierze próbowali penetrować pole sierpniowej bitwy w celu znalezienia pochówku dowódcy Armii „Narew”, ale nic nie udało im się ustalić. Po ponownym wyparciu Rosjan za granicę Prus, szanse na znalezienie grobu stawały się coraz mniejsze. W tej sytuacji nikt nie dawał wiary w powodzenie misji Elżbiety Samsonowej.

Żołnierze byli poruszeni

Walecznej żonie udało się jednak za pośrednictwem duńskiego Czerwonego Krzyża uzyskać zgodę władz niemieckich na poszukiwania i w rok po bitwie, w której zaginął jej mąż, znalazła się na terytorium Niemiec. Misja Elżbiety Samsonowej, oprócz głównego celu – znalezienia grobu męża, polegała również na wizytacji obozów jenieckich.

Jelizawieta odwiedziła m.in. obóz w Lidzbarku Warmińskim oraz obóz w Saksonii, gdzie przebywali podwładni jej męża, dowódcy korpusów - generałowie Martos i Klujew. Żołnierze przetrzymywani w niewoli musieli być poruszeni spotkaniami z żoną swojego dowódcy, która wypytywała przy okazji lustracji stalagów o ostatnie chwile życia swojego męża.

Z relacji jego sztabowców wiedziała, że ostatni raz widzieli go ciemną nocą w okolicach wsi Piwnice Wielkie, porzuconej gdzieś w przepastnych lasach między Nidzicą a Wielbarkiem. Misja nie przynosiła spodziewanego skutku. Ostatecznie pod koniec swojego pobytu w Prusach Wschodnich, 21 września 1915 roku, Samsonowa, której towarzyszył kapitan von Boenigk z Ministerstwa Wojny, udała się do Szczytna, aby poprosić o pomoc landrata – starostę - Victora von Posera.

Medalion

Początkowo von Poser nie wiedział, jak mógłby pomóc zrozpaczonej kobiecie, ale przypomniał sobie, że podczas jednego ze swoich objazdów wiejski nauczyciel z miejscowości Ścięciel wspominał mu o grobie jakiegoś carskiego oficera. Od nauczyciela ślad poprowadził do leśniczówki Karolinka, leżącej blisko drogi łączącej Nidzicę z Wielbarkiem.

To właśnie miejscowy leśniczy Russius twierdził, że blisko jego domu pochowany jest wysokiej rangi rosyjski oficer, bo znaleziono przy nim złoty zegarek oraz medalion. Według Macieja Gebela, autora książki „Generał Samsonow. Stuletnie kłamstwo”, wdowa udała się następnie do Piwnic Wielkich, gdzie mieszkali bracia Jedamscy, robotnicy leśni, którzy pochowali jej męża w bezimiennym grobie. Jedamski, który kilka miesięcy wcześniej za przetrzymywanie złotego zegarka znalezionego przy martwym żołnierzu został pobity przez niemieckich żandarmów, początkowo nie chciał rozmawiać o medalionie.

Jednak przekonany jakimś argumentem – najprawdopodobniej finansowym – wyjął z szafy złotą ozdobę i rzucił ją na stół. Okazało się, że jest to medalion, który generałowa dała swojemu mężowi, kiedy ten wyruszał na wojnę. Były w nim miniaturowe fotografie wdowy i jej dzieci Wiery i Włodzimierza oraz wygrawerowany napis: Pamiętaj o nas. W tym momencie nikt nie miał już wątpliwości, kto spoczywa przy leśnej drodze w pobliżu leśniczówki.

Ostatnia droga

9 listopada 1915 roku przystąpiono do ekshumacji. Po krótkich modlitwach Elżbieta Samsonowa oddaliła się w okolice leśniczówki Karolinka, a robotnicy szybko odkopali grób jej męża. Według relacji landrata von Posera, ciało generała Samsonowa nie zawierało praktycznie śladów rozkładu. Złożono je w trumnie i przewieziono na stację w Przeździęku Wielkim.

Aktualnie po miniaturowym drewnianym dworcu w Przeździęku zostały tylko fundamenty z rozpadającymi się w tle budynkami gospodarczymi. Próżno szukać tu jakiejkolwiek tablicy mówiącej o najważniejszym wydarzeniu w historii tego miejsca. Tymczasem to tu dotarł niewielki kondukt odprowadzający z Mazur dowódcę pokonanej Armii „Narew”.

Bogato zdobiona trumna jechała na prostym chłopskim wozie, za trumną szła ubrana na czarno wdowa, a towarzyszyli jej landrat von Poser, leśniczy Russius oraz niewielki oddział Jegrów ze Szczytna. Następnie przez Berlin, Danię, Szwecję i Piotrogród ciało generała dotarło na Ukrainę do Akimowki, gdzie żona mogła pochować męża w rodzinnym grobowcu.

Spacerując w sierpniu po lasach na północ od Nidzicy, warto pamiętać, że skrywają one wiele krwawych, ale również pięknych i wzruszających historii. Historia Elżbiety Samsonowej, jej miłość, upór i konsekwencja, bez wątpienia zasługują na chwilę zadumy i refleksji.



ks. Przemek ,,Kawa" Kawecki SDB

Podziel się informacją: Pochwal się tym, co robisz. Pochwal innych. Napisz, co Cię denerwuje. Po prostu stwórz swoją stronę na naszym serwisie. To bardzo proste. Swoją stronę założysz klikając " Tutaj ". Szczegółowe informacje o tym czym jest profil i jak go stworzyć: kliknij
Problem z założeniem profilu? Potrzebujesz porady, jak napisać tekst? Napisz do mnie. Pomogę: Igor Hrywna

Komentarze (0)

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB